|
||
|
|
|
|
Strona główna "Motocykl Moje Hobby" Kalendarz Imprez POLSKI RUCH MOTOCYKLOWY Sylwetki Imprezy i Wojaże Stowarzyszenie Linki ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
NR 5/2025 (231)
OD REDAKCJI: Ten numer powinien ukazać się do końca października, a tymczasem zrobiła się już druga połowa listopada. Dlaczego złapaliśmy opóźnienie? Przyczyn było kilka, ale najważniejsza - strasznie trudny temat wiodący sobie wzięliśmy. Model 720 Motosacoche’a skusił nas ładnymi zdjęciami na stronie kolekcji „Motomir” oraz obietnicą wsparcia fachowego ze strony właściciela egzemplarza znajdującego się w Polsce. Niestety, obiecanki cacanki... Po drugie - sypnęło jesienią i wiele przedzimowych prac musiało być w „Besolandii” wykonane. Niestety, Janek po poważnej chorobie nie wrócił do pełnej sprawności i musieliśmy to zrobić znacznie mniejszymi siłami... Po trzecie - ostro ruszyły do przodu prace przy zabytkowym automobilu kol. „Nadredaktora”. Przez dziewięć lat prace się wlekły - brakowało sił fachowych do lakierowania i montażu po... Chwała Bogu, już jest z górki, a to dzięki Przyjacielowi - Waldkowi Drabikowi i jego Tacie, którzy postanowili pomóc i nadali robocie takiego tempa, że... to Piotr dostał zadyszki. Musiał znów ostro buszować w internecie, aby dokonać sensownych zakupów potrzebnych rzeczy. A to znów zabrało kupę czasu... Ale wreszcie jest - MMH nr 5/2025 leci do Was. PRO MEMORIA - JUREK PAHL: 29 września b.r., dzień przed swoimi 83. urodzinami, w australijskim Sydney, odjechał na niebiańskie autostrady kol. Jerzy Pahl, pierwszy prezes łódzkiego klubu motocykli zabytkowych „Old Noisemaker”, który później zmienił nazwę na „Number One Club”. Obszerne wspomnienie kol. Piotra „Besy” Czecha o Przyjacielu, którego życiorys był sporą i najjaśniejszą częścią historii łódzkiego środowiska weterańskiego. CO SŁYCHAĆ W ... GKPZ PZM?: Główna Komisja Pojazdów Zabytkowych Polskiego Związku Motorowego podliczyła wyniki tegorocznych Mistrzostw Polski Pojazdów Zabytkowych, we wszystkich kategoriach: motocyklowej, samochodowej i rajdów na regularność. Kol. Piotr „Besa Czech podaje w tabelach wynik motocyklistów w tym weterańskim sporcie. CO SŁYCHAĆ W ... STOW. MMH?: Prezes Stowarzyszenia „Motocykl Moje Hobby”, kol. Piotr „Besa” Czech podał wyniki członków klubu w MPPZ - Motocykle. Najlepszy wynik wywalczył kol. Michał Siemiński, startując na swoim AWO 425 Tourist z 1956 roku, III miejsce w klasie Post 45 i tytuł Drugiego Wicemistrza Polski. W sumie, w sezonie 2025, nasz klub był reprezentowany przez 10-ciu zawodników i drużynowo zajął czwarte miejsce na 18 sklasyfikowanych klubów. Prezes uznał to za dobre miejsce i wszystkim naszym zawodnikom serdecznie podziękował i pogratulował. SILNIK W WORKU: Firma Motosacoche została założona w 1899 roku - początkowo pod nazwą HADF - Henri Armand Dufaux Frères (frères = bracia) - z siedzibą w Carouge, na przedmieściach Genewy i stała się z biegiem lat największym szwajcarskim producentem motocykli, znanym również ze znakomitych silników MAG (Motosacoche Acacias Genève), sprzedawanych wielu innym fabrykom motocyklowym. A zaczęło się od opatentowanego w 1901 roku, czterosuwowego silnika, umieszczonego w ramie pomocniczej wraz ze zbiornikami paliwa i oleju, oraz baterią do zapłonu. Ten zespół można było zamontować w konwencjonalnym rowerze. Wszystkie elementy były schowane pod osłonami z blachy, co wyglądało jakby silnik umieszczony był w torbie (lub worku). Stąd nazwa Motosacoche, oznaczająca torbę na silnik. Opracowanie kol. Piotra „Besy” Czecha o historii firmy i jej najważniejszych produktach. BRACIA DUFAUX - OD MOTOROWERU DO SAMOLOTU: Bracia Armand i Henri Dufaux byli wynalazcami, jakich wielu można było spotkać na całym świecie pod koniec XIX wieku, kiedy motoryzacja raczkowała i była dziedziną otwartą dla każdego, kto miał pomysł na wprawienie kół w ruch. Choć byli Francuzami, mieli długie rodzinne powiązania ze Szwajcarią, a konkretnie z Genewą, gdzie w 1898 r. zaprojektowali a potem produkowali swój pierwszy lekki, czterosuwowy silnik motocyklowy, który można było przymocować razem z osprzętem do zwykłego roweru. W 1905 roku bracia założyli spółkę akcyjną Motosacoche Dufaux et société. Równocześnie z rozwojem firmy produkującej silniki i motocykle, bracia Dufaux, mocno zainteresowali się lotnictwem i z biegiem lat skupiali się coraz bardziej na budowie aparatów latających. Byli projektantami i budowniczymi, a także własnymi pilotami doświadczalnymi - prawdziwymi pionierami lotnictwa. Tekst kol. Paula d'Orléans z Vintagent.com w tłumaczeniu Hieronima Denisko. CLASSIC ENDURO ZSCHOPAU: Nasz klubowy kolega Tomasz Karlicki podczas renowacji swojego zabytkowego motocykla MZ model ETS 250G z 1966 r., natrafił w necie na informację dotyczącą zawodów Classic Enduro organizowanych w Niemczech. W skrócie, jest to cykl imprez dla motocykli zabytkowych z segmentu enduro i na zasadach takich samych jak profesjonalne zawody enduro. Jedna z rund organizowana jest cyklicznie co roku w miejscowości Zschopau, z bazą na terenie dawnej fabryki, gdzie były produkowane motocykle marki MZ. Postanowił wziąć w niej udział z towarzystwem i wsparciem technicznym kol. Bogusława Miciałkiewicza, też z klubu MMH. Tomek opisał tę wyprawę dla naszych czytelników. Fajna impreza i fajna relacja! NORMANDIA NA HELU: Co roku, na malowniczym półwyspie helskim, odbywa się impreza „D-Day Hel”. Jest to polskie upamiętnienie lądowania aliantów w Normandii - zlot pojazdów militarnych oraz grup rekonstrukcyjnych z okresu II wojny, połączony z paradami na ulicach Helu i inscenizacjami powiązanymi zarówno z normandzką ofensywą 1944 roku, jak i z obroną Helu we wrześniu 1939 roku. W tym roku przypadło na 25 do 30 sierpnia. Kol. Adam Wejman, członek Stowarzyszenia MMH i jednocześnie „Number One Clubu” już po raz drugi wziął udział tej imprezie i ją dla nas opisał. W łódzkim klubie przybywa Harleyów WLA i innych wojennych motocykli a także Willysów, byli więc sporą grupą. W tym roku wprowadzono oficjalną rejestrację uczestników, więc otrzymali specjalne plakietki, upoważniające m.in. do bezpłatnego zwiedzania ekspozycji we wszystkich oddziałach Muzeum Obrony Wybrzeża. Naprawdę mieli co oglądać, bo ekspozycje się rozrastają z roku na rok. Adam podkreślił, że oprócz przyjemności wspólnie spędzonego z kolegami czasu, wyjazd ten miał dla niego także niebanalny wymiar poznawczy. |